
Była największa i intensywna w przebiegu. Była też - co ważne - udana!!! W gościnnym Gdańsku, w siedzibie Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, spotkało się blisko stu przedstawicieli środowiska polskich filharmonii. Rozważaliśmy liczne problemy wpisane w nasze filharmoniczne życie począwszy od "każdej złotówki" (księgowe i księgowi) aż po wizje dyrektorskie, które - wbrew pozorom - okazały się mocno osadzone w realiach.
Wewnątrz tego "kotła" o świeży oddech walczyli przedstawiciele filharmonicznych impresariatów: producenci koncertów, negocjatorzy, osoby od "czarnej roboty" opisanej w licznych ustawach i zbiorach dobrych praktyk. Czy wyjeżdżali z poczuciem satysfakcji? Żegnając się i życząc sobie dobrej, bezpiecznej drogi do domu mówiliśmy często: oby takich konferencji było więcej!